|
09.03.2009 | Fiat Seicento Sporting po latach.
|
Zaprezentowany w roku 1998 maluch Fiata tak naprawdę stuprocentową nowością nie był. Seicento odziedziczyło bowiem
większość rozwiązań po swym poprzedniku, modelu Cinquecento. Z tego auta pochodziły, zatem płyta podłogowa (nieco
wzmocniona), a także układ zawieszenia i jednostka napędowa. Nowości ograniczyły się do tego, co widać na pierwszy
rzut oka. Nadwozie i tablica przyrządów zyskały modne krągłości. Pozostał za to główny mankament poprzednika -
trzydrzwiowe nadwozie. Mankament szczególnie dokuczliwy w naszym kraju, gdzie każdy, nawet najmniejszy samochód
od razu staje się autem rodzinnym. I tu zaczynają się problemy.
Większość narzekań na Seicento sprowadza się bowiem do krytyki przestronności wnętrza, trudnego dostępu do tylnej kanapy i mikroskopijnego bagażnika. Pięciodrzwiowe nadwozie pozwoliłoby uniknąć choć jednego powodu do narzekań.
Fakt - na jako taką wygodę może liczyć tylko dwójka pasażerów przednich foteli (zresztą dość wąskich, w podstawowych odmianach kiepsko wyprofilowanych). Kanapę lepiej traktować jako dodatkowe miejsce na bagaże - po złożeniu oparcia bagażnik ma objętość 810 l. Przy normalnym położeniu foteli jest tylko 170 l wolnego miejsca. Kto chce, czy raczej jest zmuszony, wykorzystywać małego Fiata jako samochód rodzinny, często pokonując dłuższe trasy z kompletem pasażerów, ma prawo być niezadowolony.
Ale nie takie jest przecież przeznaczenie Seicento. Jego żywiołem jest miasto, z zatłoczonymi ulicami i wąskimi miejscami parkingowymi. Małe rozmiary stają się w takich warunkach zaletą, nie wadą. Tu autem jeździ się przecież zwykle w pojedynkę, góra we dwie osoby. W bagażniku aktówka się zmieści, ba, zostanie jeszcze trochę miejsca na zakupy. A do zaparkowania nie potrzeba dużo miejsca, tym bardziej że auto jest zwrotne, a wyczucie gabarytów przychodzi bardzo łatwo.
Choć dostępna jest tylko jedna wersja nadwozia, odmian Seicento jest kilka. Warto wspomnieć o dwóch. Pierwsza z nich to oczywiście Sporting. Z zewnątrz wyróżnia się kilkoma sportowymi akcentami, choćby atrakcyjnymi obręczami z lekkich stopów czy chromowaną końcówką układu wydechowego. We wnętrzu zauważymy lepiej wyprofilowane fotele, pokryte skórą koło kierownicy i gałkę zmiany biegów oraz centralnie umieszczony obrotomierz. Do napędu wykorzystywana jest jednostka 1.1, jednak w tym przypadku łączono ją ze skrzynią biegów o nieco krótszych przełożeniach. Odpowiednio utwardzone było także zawieszenie. Dobra wiadomość dla zainteresowanych tą odmianą - ze znalezieniem oferty odsprzedaży Sportinga nie ma większych problemów, a ceny nie przyprawiają o zawrót głowy. Są o około 10-15% wyższe od "zwykłych" Seicento.
Nie ma też problemów ze znalezieniem odmiany Van. Dostawczy maluch powstał przez wymontowanie kanapy i zamontowanie kraty oddzielającej część pasażerską od towarowej. Tutaj lepiej jednak przyłożyć dużą wagę do kontroli stanu technicznego. Samochody te zwykle wykorzystywali rozmaici przedstawiciele handlowi -a ich (znikoma) dbałość o stan techniczny aut jest powszechnie znana.
Nie można przebierać wśród dostępnych jednostek napędowych. W ofercie znajdowały się tylko dwie - o pojemności 0,9 lub 1,1 l. Obie oferowano w Cinąuecento. Większą popularność zdobyła ta mniejsza - była oczywiście nieco tańsza w zakupie. Lepszym pomysłem jest jednak znalezienie pojazdu napędzanego większym, 1,1-litrowym silnikiem z rodziny Fire. Różnica w cenie zakupu nie jest zbyt duża, a nowocześniejsza jednostka okazuje się trwalsza, wyraźnie żwawsza, zadowalając się przy tym zbliżonymi ilościami paliwa. Mocną stroną Seicento jest zawieszenie. W udany sposób godzi dość wysoki komfort resorowania ze stabilnym zachowaniem w szybciej przejeżdżanych zakrętach. O dziwo, jest też stosunkowo trwale.
Seicento nie przysparza większych kłopotów w codziennym użytkowaniu. Nie oznacza to jednak, że można nastawiać się na zupełnie bezawaryjną eksploatację. Na szczęście większość defektów nie jest zbyt poważna, a ich naprawa może być przeprowadzona we własnym zakresie. Nie brakuje przy t\ m warsztatów służących pomocą. O dostępność części zamiennych też nie trzeba się martwić, a ich ceny są bardzo konkurencyjne. Wszystko to sprawia, że używane Seicento jest jednym z najtańszych w utrzymaniu aut dostępnych na naszym rynku.
Na podstawie tekstu: Bartosza Zienkiewicza (Motor 3/2005).
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit samochodu Fiat Seicento Sporting.
|